Wspomnienia …

Mury cieleśnickiego pałacu kryją w sobie wiele fascynujących opowieści. Ponadto, jak każde wiekowe miejsce, są skarbnicą niezliczonej ilości wspomnień związanych z byłymi mieszkańcami. Przy tej okazji warto nadmienić, że obecna właścicielka posiadłości – Barbara Chwesiuk nawiązała kontakt z Elżbietą Rosenwerth , która przybliżyła nam kilka ciekawych wątków. Najprawdopodobniej, nawet dla zagorzałych sympatyków miejsca dotychczas nieznanych. Barbara Chwesiuk, otrzymała od Elizabeth Rosenwerth kopię artykułu, który 19 września 1981 roku ukazał się w The Cape Times.

W ten sobotni poranek, mieszkańcy słonecznego Cape Town mogli odnaleźć w rubryce zatytułowanej people, places, events, people, places wspomnienia o Baronowej Julii Rużyczka de Rosenwerth, która zmarła kilka dni wcześniej – we wtorek, 15 września 1981 roku. Zebrane wspomnienia kreują obraz jednostki nieprzeciętnej o ogromnych ambicjach oraz wielkim sercu. Dlatego ze szczególną dedykacją dla wszystkich sympatyków cieleśnickiej posiadłości, zamieszczamy esencję wydobytą z jakże cennych wspomnień o Baronowej Julii Rosenwerth.

Ta dziewięćdziesięcio dwu letnia, wspaniała, drobna kobieta była jedną z niewielu, którzy przeżyli kataklizm dwóch Wojen Światowych. Księżniczka Julia była najstarszą córką arystokratycznej rodziny Świętopełk-Mirscy herbu Białynia, mieszkającej w niewielkiej miejscowości przy wschodniej granicy Polski.
W 1912 roku, Julia poślubiła swojego sąsiada – Stanisława Rużyczkę de Rosenwerth herbu Różyczka. Nowożeńcy spędzili swój „miesiąc” miodowy w niezwykle ekstremalny sposób – podróżując konno przez Syberię i Mongolię do Chin i z powrotem.
Na krótką chwilę po powrocie, szczęście młodych małżonków zakłócił wybuch I Wojny Światowej. W 1915 roku państwo Rużyczka de Rosenwerth zostali zmuszeni do ewakuacji. Dopiero, gdy Wojna dobiegła końca, Julia i Stanisław mogli wrócić w rodzinne strony, aby przywrócić światłość posiadłości chylącej się ku upadkowi. Jednak wiosną 1920 roku pojawiło się kolejne zagrożenie – wojska bolszewickie przekroczyły rzekę Bug. Małżonkowie musieli ponownie porzucić ukochaną Cieleśnicę.
Kiedy czas zagrożenia minął, młoda i odważna Baronowa pomagała w odbudowie domu. Po czym, aż do 1939 roku, cała rodzina wiodła spokojne i szczęśliwe życie. Zaś Julia – gospodyni, żona i matka, mogła opiekować się farmą, majątkiem i wychowywać trzech dorastających wówczas synów – Jerzego, Henryka i Włodzimierza.
Gdy nadszedł czas inwazji niemieckiej, musiała patrzeć jak jej latorośle idą na wojnę. Osamotniona, lecz nie zrezygnowana Baronowa Julia, dzielnie sprzeciwiała się okrucieństwu wojny. W murach swego pałacu dawała schronienie i pożywienie młodym i opuszczonym kobietom. Każdego ranka biegała do szpitala polowego, zaś popołudniu dzieliła i pakowała żywność przeznaczoną jeńcom wojennym oraz więźniom obozu koncentracyjnego.
Gdy Rosjanie w 1945 roku „wyzwolili” Polskę, Stanisław Rużyczka de Rosenwerth został aresztowany. Niedługo potem, dla własnego bezpieczeństwa Julia postanowiła porzucić majątek. Odeszła z jedną walizką i świadomością, że nigdy nie wróci…

Dodatkowo, zamieszczamy oryginał przetłumaczonego tekstu. Jednocześnie podkreślając, że nie tylko w celu oceny umiejętności tłumaczeniowych administratora strony… Miłej lektury!

Artykuł z The Cape Times